Co wiadomo jeszcze? Ano wiadomo coś na temat rzekomego głównego bohatera gry. Cole Phelps, bo tak się on zwie, to gliniarz z doświadczeniem i mroczną przeszłością. Jego słodkie tajemnice sięgają czasów II Wojny Światowej. W Los Angeles próbuje rozwikłać serię tajemniczych morderstw, które wzorowane będą na najgłośniejszych sprawach jakie rzeczywiście miały miejsce w Mieście Aniołów w tamtym okresie. To jedna z większych ciekawostek.
Odnośnie samej mechaniki gry, znowu podkreśla się niebagatelną rolę mimiki twarzy postaci występujących w L.A. Noire. To właśnie wyraz twarzy osób, które będziemy przesłuchiwać ma pomóc nam w określeniu czy dany delikwent mówi prawdę czy też próbuje coś przed nami ukryć. Ekipa z Sydney sfilmowała dokładnie twarze aktorów podczas nagrywania dialogów, więc nie umknie nam nawet najmniejszy uśmieszek czy mrugnięcie powieki. Podejrzanych będziemy mogli skłonić do współpracy na kilka sposobów. W zależności od potrzeby możemy podejść do wszystkiego po dobroci, ale będziemy mogli też użyć groźby lub nawet siły. Oględziny miejsca zbrodni, w przeciwieństwie do innych tego typu gier, będą wymagały od nas odrobiny własnej inwencji i ruszenia głową. Istotne dla sprawy przedmioty nie będą w żaden sposób sugerowane graczowi (podświetlenia, tudzież strzałki). Na wszystko od początku do końca będziemy musieli wpaść sami. Wreszcie prawdziwa produkcja detektywistyczna...
Zapowiada się smakowicie, nieprawdaż? :)



































