
Chłopaki (swoją drogą bracia) przesiedzieli przed telewizorami bite 50 godzin zdobywając tym samym nagrodę pieniężną oraz godny pozazdroszczenia wpis do Księgi Rekordów Guinessa.

Można by się tylko sprzeczać czy bicie rekordu z możliwością zrobienia sobie 10 minut przerwy każdej godziny (!) jest powodem do dumy. Mogę zrozumieć 5 minut co sześć godzin, no może nawet co trzy, ale co godzinę? Tak to nawet moja babcia może bić rekord, choć już nie w graniu ;)
















































